poniedziałek, 4 lutego 2013

Oczyszczanie i planowanie

Weekend minął dosyć intensywnie, urodziny siostry męża, pakowanie dziecka, zakupy, odwożenie dziecka na obóz...Cieszę się na ten trochę wolniejszy tydzień, który będzie spokojniejszy i postanowiłam korzystając z nieobecności domowników zorganizować sobie coś na kształt diety. W moich planach było zjadanie trzech posiłków dziennie składających się głównie z owoców i warzyw. I tak przez trzy dni... Wprawdzie pora roku mało sprzyjająca na takie oczyszczające diety, ale po kolejnej rodzinnej imprezie i po zimowym folgowaniu swojemu apetytowi poczułam, że chcę coś dla siebie zrobić, żeby nie czuć się ociężale. W tym zadaniu wspiera mnie moja koleżanka Marysia z Gdańska i sama też zdecydowała się na takie "oczyszczanie". Dzieli nas wiele kilometrów, a mimo to dzwonimy do siebie i wspólnie planujemy pory posiłków, menu i medytujemy... Chcemy, aby  ten czas był dobry nie tylko dla ciała, ale i ducha. Z doświadczenia wiem, że lżejsza dieta odświeża też umysł i łatwiej wtedy się zorganizować i planować.


Tak więc jem trzy warzywne lub owocowe posiłki dziennie, nie podjadam, piję dużo wody, własnoręcznie wyciskanych soków i herbat ziołowych. Całkiem zrezygnowałam z pieczywa, skrobi i przypraw. Przy mojej rodzince byłoby to niemożliwe no bo jak tu być na diecie i w tym samym czasie pichcić obiad lub piec ciasto?
Dla tych którzy chcą sobie poprawić nastrój i przeczytać więcej o wpływie soków owocowych i warzywnych na nasz organizm link do artykułu: http://www.ploteczkarnia.pl/index.php/czytelnia/zdrowe-cialo/141-podaruj-sobie-troche-slonca-kolorowe-napoje.html
Dziś o mało nie straciłam bloga, ale wyratowała mnie z opresji inna doświadczona blogerka Ania. Muszę się wiele jeszcze nauczyć w tej materii.
Udało mi się wreszcie nadrobić zaległości w postaci nadania paczki niespodzianki.
Na ten tydzień zaplanowałam zmianę dekoracji w ploteczkarni, a przynajmniej zdjęcie ozdób świątecznych ;-) bo już najwyższa pora na to. Chcę też zaplanować kolejne warsztaty bo wiosna niedługo zawita. No i może ruszę z pracami z artclay, choć piec wciąż stoi w kartonie. Pozdrawiam Was serdecznie.