czwartek, 19 grudnia 2013

Kosmetyki hand made po angielsku :)

Kilka dni temu zakończyłyśmy cykl indywidualnych warsztatów wytwarzania kosmetyków ekologicznych. Nie było by w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że te warsztaty w Ploteczkarni odbywały się w języku angielskim, a ich odbiorczynią była żona tajlandzkiego dyplomaty. Zajęcia prowadziłyśmy na zmianę ja i Emilka, a jako tłumacz dzielnie wspierała nas Iwonka. Robiłyśmy mydła, musujące kule i inne kosmetyki do kąpieli, ale też  świece do masażu i aromaterapii, olejki do ciała, demakijażu, balsamy do masażu w kostce, masła do ciała, sole, peelingi i maseczki oraz balsamy i błyszczyki do ust.
Nasza nowa przyjaciółka była naprawdę zadowolona, bo na zakończenie zajęć przyniosła nam pyszne ciasteczka z daktylami i rodzynkami własnej roboty i nauczyła nas wyplatać bransoletki z koralików i sznurka techniką jakiej jeszcze nie znałyśmy. Wyraziła też zgodę, żebyśmy wprowadziły zajęcia z robienia tych bransoletek na nasze warsztaty dla osób leczących się onkologicznie. Dziękujemy bardzo Jik!