Jakiś czas temu obiecałam napisać coś więcej o mojej dwu tygodniowej przerwie w pisaniu i wspomnieć o opóźnionym wyjeździe wakacyjnym. Na przełomie września i października wraz z mężem udaliśmy się na wycieczkę do Gruzji. Prognozy pogody nie do końca się sprawdziły i było dosyć zimno. Oprócz nowych znajomości, masy zdjęć, wspaniałych wspomnień ze wspólnego zwiedzania i biesiadowania przywiozłam również przeziębienie.
Gruzja jest krajem kontrastów, pięknych widoków, dużej ilości monastyrów ;), oryginalnej kuchni i bardzo gościnnych mieszkańców. Jeszcze pewnie nie raz będę wracać pamięcią do tego wyjazdu. Cieszę się, że miałam szczęście poznać takich miłych ludzi i spędzić interesujący czas w Gruzji. Jak tylko będziecie w Warszawie koniecznie zajrzyjcie do mnie do Ploteczkarni! Teraz wspominam nasze wspólne biesiadowanie i m.in.: chinkali, chaczapuri, mcwadi, lobjo, słodkie nazuki i czurczele. Przywiozłam ze sobą całą masę przypraw więc gruzińskie smaki będą mi towarzyszyć tej jesieni :)
 |
Gruzińskie smaki! |